po chwili milczenia:
Nie pojmuję już tego... Przyszedłem tu do ciebie z taką niewypowiedzianą miłosną tęsknotą, z takim bezmiernym pragnieniem... Wszak sama mnie przyzwałaś! Słuchaj! Przyniosłem usta pełne pocałunków... gorących, namiętnych.
PSYCHE
gorzko:
Ach, tak! — Więc pójdź i całuj. Masz ramiona moje odkryte, włosy i szyję... Masz usta i pierś — całuj! Czegóż chcesz więcej? Inni płacą za to, a ty... za miłość... ha, ha!
STEFAN
cofa się
Straszna, mrozem przejmująca gorycz drży w twoich słowach. Nigdy taka nie byłaś... Jeszcze wczoraj, jeszcze przed godziną... przed chwilą...
PSYCHE
Ach! Gdzież jest ta chwila, która była przed chwilą! Cóż chcesz... wszystko się z czasem musi przełamać...