Tyś sen mój spłoszył dziecinny, wyszydził

tęsknoty moje, zdławił lot ku niebu,

tyś moją świetność zdeptał, moc mą złamał,

tyś mnie pohańbił i do zbrodni pchnąwszy,

zamknął, jak zwierza, a teraz przychodzisz,

abym ci pokłon oddała, mocarzu

ginący świata, który trupieszeje

pod twoją władzą! — Jakże ja ci pokłon

dam dobrowolny, kiedym jest zakuta?

Gdym jest w łańcuchach?