rzuca się przed Erosem na kolana i jedną ręką obejmuje jego nogi, zaś drugą czepia się zasłony, nie pozwalając mu zakryć twarzy na nowo
Widzę cię, mój królu!
widzę, straszliwy, jasny, boski panie!
O! Jak płomienna włosów twoich grzywa!
Jakże twe oczy w błyskawicach płoną! —
Jak pożar usta twe! Jak burza wioną
twe skrzydła, panie!
EROS
Cóżeś, nieszczęśliwa,
zrobiła! Nie patrz!