Patrzcie, czy sroższy los padł komu w dziale!

Zaledwie wargi moje, jako ptaki

spragnione rosy, przyszły pić z krynicy

żywej ust jego — już im zdrój zamknięto;

a są pragnące jeszcze wargi moje!

Ledwom w uścisku jego ramion drżąca

do boskiej piersi przytuliła głowę:

już go straciłam! Nim dość miałam czasu,

aby ukoić nim tęsknotę żrącą

mojej miłości!... I znowu tęsknota,