Należałoby tu jeszcze wspomnieć, jak czynnik estetyczny na poezję wpłynął i jak jej nadał formę, objawiając się w sposobie zestawiania wyrazów i obrazów, w rytmie i w rymie — ale to już z łatwością sam sobie odtworzysz na podstawie analogii do innych sztuk, o których mówiłem. List mój dzisiejszy i tak urósł już do takich rozmiarów, że czas go zakończyć. Dlatego także odpowiedź na dalsze twe zarzuty odkładam do następnego.
V
Odczytywałem był właśnie jeszcze raz Twój list poprzedni, z zamiarem odpowiadania nań w dalszym ciągu, kiedy mi nowy z poczty przyniesiono. Dziwisz się, że ja, zidentyfikowawszy gdzieś w pierwszym z wielu listów sztukę z twórczością, teraz mówię o wszystkim, tylko nie o twórczości właśnie? — Bądź spokojny, przyjdzie kolej i na to!
Dotąd wspomniałem o trzech zasadniczych pierwiastkach, w sztuce zawartych:
Pierwszy to moment intelektualny, poznawczy, objawiający się w chęci poznania zjawiska i utrwalenia zdobytego o nim wyobrażenia czy też wywołanego nim uczucia.
Drugi, który bym nazwał par excellence momentem artystycznym, ponieważ stanowi wyróżniającą cechę sztuki i tym samym zakreśla jej granice, polega na ujęciu wyobrażenia lub kompleksu wyobrażeń w taką jedność i na takim jego uzewnętrznieniu, że z jednej strony wyraża wszystko, o co chodziło, z drugiej zaś narzuca się bezpośrednio jako gotowa całość świadomości drugich ludzi. Wyrażenie czegoś w sposób artystyczny jest też dlatego wyrażeniem najjednolitszym, najdokładniejszym i najzrozumialszym zarazem.
Trzeci wreszcie jest zmysłowy moment estetyczny, dodatkowy raczej i pomocniczy, a przede wszystkim czysto formalny, na pewnej organizacji naszych zmysłów się opierający.
To by był wynik analizy jakiegokolwiek dzieła sztuki, analizy czysto myślowej, logicznej, która naturalnie w przestrzeni ani w czasie przeprowadzić się nie da. Ale możemy dzieło sztuki analizować i w innym kierunku, mianowicie nie ze względu na psychologiczne pobudki, które na powstanie sztuki się złożyły, ale ze względu na istotę samego dzieła.
Zwyczajnie mówi się tutaj o treści i o formie. Ten podział jest jednak bardzo nieścisły i bałamutny. Treść od formy ani forma od treści oddzielić się w istocie nie dadzą, nawet myślowo, ponieważ każda treść musi być w formę ujęta, a każda modyfikacja formy jest zarazem modyfikacją treści. Ale ludzie mówiący o treści i formie mają zazwyczaj co innego na myśli, a tylko wyrażają się nieściśle. Chodzi im albo o fabułę ogólną i o szczegóły, w jakich jest wyrażona, albo też o pomysł i techniczne jego wykonanie. W pierwszym wypadku podział nie ma zasadniczego znaczenia, ponieważ nie jest niczym innym jak przeciwstawieniem pewnego wcześniejszego etapu w rozwoju dzieła jego stanowi późniejszemu, albo, co gorsza, samego żywego dzieła abstrakcji z niego wydobytej, temu, co „ma wyrażać” i co mogłoby niejako za tytuł uchodzić. Tak na przykład jakby ktoś nazwał „treścią” grupy Laokoona263 śmierć ojca z dwoma synami w splotach węża, a potem, mówiąc o „formie”, zaczął dzieło szczegółowo opisywać. Podział taki może mieć znaczenie wyłącznie praktyczne, metodyczne dla kogoś, kto dzieło opisuje, w samym dziele jednak nie znajduje dostatecznego uzasadnienia.
Bez porównania donioślejszy i głębszy jest podział na pomysł i wykonanie, tylko i tutaj nie trzeba go identyfikować z podziałem na treść i formę, które — o ile w ogóle mają jakieś znaczenie — są tylko czystymi abstrakcjami i niczym więcej.