— Księżna raczy darować...
Ożywiła się naraz i uśmiechnęła powabnie.
— Bardzo, bardzo mi było przyjemnie! Rada bym usłyszeć coś więcej o tych waszych szalonych przeprawach...
— Może kiedyś... jeśli to pani nie nudzi...
Była znów roztargniona.
— Owszem, proszę. Niech mnie pan odwiedzi.
Pożegnała taternika lekkim, troszeczkę wyniosłym skinieniem głowy i zwróciła się do Turskiego:
— Pan nie siada z nami?
— Usiądę, jeśli pani sobie życzy.
— Pozwalam.