— O jakiej bestii!?

— No, o tej czarownicy, co siedzi przy Helenie...

— Przy księżnej...

— Naturalnie. Miałbym wielką ochotę skręcić jej kark.

Turski miał znowu ochotę poradzić mu, aby to z własnym karkiem zrobił, ale zamiast to powiedzieć, skorzystał ze sposobności i zapytał:

— Kto to jest właściwie?

— Licho ją wie. Wdowa jakaś czy coś podobnego. Przyjechała tutaj moim własnym samochodem, który przedwczoraj kupiłem — za gotówkę!

Turskiego oczy spotkały się z oczyma rudowłosej, jakby w przelocie.

— Bardzo ciekawa kobieta... — rzekł dość obojętnie.

Rohityn ryknął nieprzystojnym śmiechem.