Wzniósł głowę i spojrzał jej prosto w oczy.
— Kochasz go?
Nie zauważył nawet, że mówi jej: ty.
Zawahała się.
— On mnie kocha bardzo.
— Tak. Więc wyjdziesz za niego i będziesz go zdradzać, tak zresztą, jak i on ciebie...
— O nie! On mnie zdradzać nie będzie!
— Więc ty, ty! I to będzie owo szczęście i ów dom!
— Nie — rzekła po chwili z wolna — myślę, że i ja go nie będę zdradzać. On by nie zniósł tego.
— Ale czy ty jego zniesiesz, o to idzie! Przecie się zastanów! Spotkałem cię teraz w dziwnym otoczeniu, ale przecież ty w innym świecie żyłaś, do innych przywykłaś ludzi! To jest dzieciak, a przy tym człek nieokrzesany, gruboskórny, głupi i nade wszystko — dziki!