— Ach! — Turski przystanął i wpatrzył się w panią Irenę z nagłym zainteresowaniem.

— I co, co się stało? Teraz niech pani mówi...

Uśmiechnęła się blado.

— Nic się nie stało, a raczej to, co się musiało stać. Przywiozłam go do niej na wieś. W lubelskiem112 wtenczas jej rodzice mieszkali. Pan wie, ona jest taka piękna, tak szatańsko piękna...

— A potem?

— Och, drobnostka. Wróciłam do Warszawy sama. Młode dziewczęta łatwo płaczą, więc ja też przez długi czas płakałam.

— A on?

— Niech pan pomyśli! Zastrzelił się, gdy Hela uparła się wyjść za księcia. Młody był, niedoświadczony, zdawało mu się, że kobieta tak piękna mogłaby być jego żoną, gdy on nawet majątku znaczniejszego nie posiadał.

Turski zagryzł wargi aż do krwi. Czuł, że go w gardle coś dusi.

Pani Irena zaśmiała się naraz jak gdyby nieprzytomnie. Z oczu wyzierało jej obłąkanie.