— Tak. Ale chcę... aby w danym wypadku... zapomniano o tym, pamiętając tylko... że to jest... książę Hazarapelian.
— Jak to: w danym wypadku?
— Gdy wyjdziesz... za mąż... nieodpowiednio... do jego tytułu... i stanowiska... do nazwiska, które nosisz sama w tej chwili.
Pobladła lekko i zacięła usta.
— Nie wiadomo, co ty nazywasz: nieodpowiednio.
— Ty wiesz...
— Wszakżeś się zgodził.
— Tak. Dopóki żyłem. Twoje dziecko wówczas zostałoby przy mnie... A zresztą...
— Co?
— Gdybym się nie zgodził, zrobiłabyś wbrew mojej woli... Nie chciałem gorszego skandalu.