A on obrócił na żonę oczy, naraz szeroko otwarte i błyszczące.
— Coś ty powiedziała? Powtórz, powtórz!
— O co pytasz?
— Nie zdradzałaś mnie nigdy? Naprawdę? Nie byłbym cię nigdy o to pytał, ale gdyś zaczęła sama...
— Robert! Robert!
— Tak w obliczu śmierci... Bo ja umrę niezadługo. Powiedz mi...
— Czyż ty tak myślałeś na prawdę? Biedaku! Cóżeś ty musiał wycierpieć!
— Bóg jeden wie...
— Przecież to ci powinno być najlepszym dowodem, że kiedy spotkałam człowieka, który... zrobił silniejsze na mnie wrażenie, zażądałam sama rozwodu od ciebie... nie chcąc w sposób mnie niegodny i uwłaczający tobie...
— Byłaś... jego kochanką?