Profesor wziął jakąś książkę w rękę i nie chcąc prowadzić dalej tej rozmowy udawał, że czyta.

Pani Zośka milczała przez jakiś czas, przerzucając nuty na fortepianie. Wreszcie zagadnęła niespodziewanie:

— A wiesz, ten Turski, to jest skończony osioł.

— Co mówisz?

— Że Turski jest osioł.

— Niech będzie.

— Naturalnie. Bo żeby mieć taką kobietę i uciec przed nią i pozwolić sobie zabrać ją innemu...

— Przede wszystkim: nie widzę w niej nic nadzwyczajnego, a następnie: cóż on mógł na to poradzić.

— Nie! Z tobą nie można dzisiaj mówić. W ogóle nigdy. Udajesz zawsze, że uważasz na to, co ja mówię, a w rzeczywistości myślisz o czym innym. Nie wiem nawet, dlaczego się fatygujesz, aby mi odpowiadać!

Butrym odłożył książkę.