— Mnie mówiła tylko... o swoim narzeczonym.
Żaden rys twarzy jej nie drgnął, przesypywała obojętnie przez białe palce krucze, pachnące zwoje włosów.
— Co się z nim stało? — zapytał Turski twardo.
— Z kim?
— Z jej narzeczonym.
— Jak to, co się stało? Wyszła za niego za mąż. Bawi, o ile wiem, teraz na Uralu. Jest inżynierem.
— Przecież... podobno się zastrzelił!
— Jej mąż?
— Jej narzeczony!
Ruszyła ramionami z lekkim zniecierpliwieniem.