— Znam ją od dziecka. Nie słyszałam nigdy o innym jej narzeczonym.

Turski milczał przez chwilę.

— Która z was kłamie? — zapytał wreszcie z zupełnie naiwną szczerością.

Błędny półuśmiech plątał się po ustach księżnej.

— Co na tym zależy? Przecież i tak nie temu się wierzy, kto mówi prawdę, lecz temu, komu się chce wierzyć. Niech pan wybiera.

A potem zapytała nagle:

— Czy pan zna profesora Butryma?

— Owszem, bardzo dobrze — odparł Turski, nieco zdziwiony.

— To podobno doskonały chemik?

— Tak jest. Obok astronomii, w której podobno jest znakomitością, zajmuje się także chemią.