Spojrzała nań z pytaniem w oczach.
— Różę. Krwawą, zeschłą różę...
— ...którą ja mu przesłałam — dokończyła cicho.
— Domyśliłem się — szepnął Turski.
Księżna patrzyła ciągle łzawymi oczyma kędyś151 przed siebie.
— On czytał moje listy do pana i dlatego się zabił.
— On? — krzyknął niemal z przerażeniem. — Czytać ich nie mógł!
Zamiast odpowiedzi sięgnęła do nieodstępnej czarnej, perłami naszytej torebki i podała mu zwitek papieru. Rzucił nań okiem...
— Twój list!
— Tak — odrzekła księżna.