— Pani Helo152 — zaczął nieśmiało, z wahaniem w głosie — ja mam do pani prośbę, myślę, że pani mnie zrozumie...

— Słucham pana.

Nie mógł jakoś znaleźć słów.

— Za kilka miesięcy, czy za rok, będzie pani żoną innego człowieka...

— Nie jest wykluczone, choć także nie ma żadnej pewności...

— Jednakże... na wszelki wypadek... To nie jest nawet brak zaufania do pani, ale łatwo zrozumiała drażliwość w tych okolicznościach...

— Czegóż pan chce nareszcie?

— Ja zniszczyłem listy pani, niech pani również zniszczy moje! Teraz, tu, przy mnie!

Po twarzy księżnej przebiegł wyraz mimowolnego zakłopotania. Przez moment namyślała się, jakby ze zdziwieniem szukała czegoś pamięcią...

Spojrzała mu w oczy głęboko i przeciągle.