— Tak. I mimo, że ja... nie wychodzę za mąż.
— Co? Więc Rohityn?
— Owszem, lubię go bardzo, ale przekonałam się, że to nie jest człowiek mnie wart. Za mąż za niego nie wyjdę...
— Więc cóż ty.... więc cóż pani będzie robiła?
Patrzyła na niego poważnie i badawczo.
— Wstąpię do teatru, który pan założył.
Turski, zdumiony, poderwał głowę w górę.
— Co? Pani? Do teatru?!
— Pan mnie nie chce angażować?
— Ależ... nie mogę tego brać poważnie!