— Raczej zapytać...
— Niech pan więc pyta.
Zamilkł na chwilę...
— A zatem?
— Dlaczego... księżna... nie chce mi oddać moich listów?
— Bo ich nie ma.
— Jak to?
— Są u mnie.
Drgnął nieprzyjemnie dotknięty i zmarszczył brew. Żałował prawie, że nie zdołał się opanować i zaczął pytać.
— To nie jest przeszkodą — mruknął, usiłując przybrać ton jak najobojętniejszy. — Może ich przecie zażądać od pani z powrotem.