— A mnie? — zapytała księżna.

— Im więcej panią z nieznanej mi, lub raczej nie dość jasno widzianej dotychczas strony poznaję, tym goręcej pragnę, aby teatr mój pani służył...

— Więc czemu pan nie chce wziąć tego chłopaka?

— Czy jedno z drugiem nierozłącznie związane?

— A gdyby tak było?

— Cieszę się, że tak nie jest, gdyż tego, co w odniesieniu do pana Płażyńskiego powiedziałem, cofnąć bym nie mógł.

— Nawet gdybym pana prosiła? Gorąco prosiła?

Turskiego ogarnęła złość. Wzniósł szare oczy na księżną i rzekł dobitnie, patrząc jej prosto w twarz:

— Mógłbym go angażować w jednym tylko przypadku...

Urwał, jakby zawahawszy się przed ostatnim wyrazem.