— Szaleństwo?!
— No, z tym teatrem. Nie myślisz przecie naprawdę wstąpić na scenę!
— Wstępuję.
— Ja nie chcę! Nie pozwolę na to!
— Jakże to?
— Masz być moją żoną!
Księżna patrzyła nań przez jakiś czas chłodno i badawczo.
— Panie Ludwiku, niech się pan opamięta. Gdyby pan tak sprawę stawiał rzeczywiście, mogłabym mieć tylko jedną odpowiedź...
— Jaką?
— Niech mnie pan nie zmusza, abym ją dała. Ja na scenę wstąpię, bo przekonałam się, że to jest właściwa linia mojego życia. A gdyby mi pan stawiał przeszkody, to raczej... Czy pan rozumie?