— Wiem o tym. Dlatego pójdziesz dzisiaj do Płażyńskiego, rozumiesz mnie? Powiesz mu, że zapomniałam go zawiadomić, iż jutro o trzeciej chcę mieć lekcję. I bądź grzeczny dla niego, uprzejmy, przyjacielski. Ja go potrzebuję... Nie tylko teraz, ale i później w teatrze...
— Więc to nieodwołalne?
— Ma się rozumieć. W październiku pierwszy mój występ.
— W październiku miał być nasz ślub!
— Odłożymy na później.
— Hela!
— Tak jest. Nie chcę wstępować na scenę, jako twoja żona. Później, gdy się już wszystko ustali...
— I ja jeszcze muszę czekać?
— Będziesz czekał grzecznie — i żadnych zazdrości wobec nikogo nie będziesz okazywał, bo bym się pogniewać musiała. A tymczasem wstań, bo zdaje mi się, że ktoś idzie.
Jakoż przyszedł Wierzbic wraz z Golimskim, od jakiegoś czasu znowu w towarzystwie księżnej się pokazującym. Okazało się, że zamówieni na tę godzinę, przychodzą z relacją z wykonania danych im poleceń.