— O, nie nie! Ani pan, ani pan Ludwik! Zobaczycie dopiero w październiku — na scenie!
Zamknęła tekę i powstając, zwróciła się do Wierzbica:
— Przejdźmy do gabinetu. Tam pomówimy o tym... Panowie tutaj zaczekają — wszak prawda? Każę podać koniak i cygara. Panie Ludwiku, proszę być gospodarzem!
W gabinecie wyrzuciła z teki na stół rysunki dekoracji i kostiumów.
— Czy mówił pan Turskiemu co o tym? — rzekła, dotykając ręką papierów.
— Ani słowa. Wszak pani tak chciała.
— Naturalnie.
— Ale...
— Co takiego?
— Czy to on sam wybrał tę rzecz, Elen hrabiego Villiers de Isle Adama160 na pierwszy pani występ?