Zaśmiała się.
— Dlaczegóż niestety?
Wierzbic nie odpowiedział. Sięgnął ręką po książkę, leżącą obok na stole. Było to francuskie wydanie dramatu.
— Kto pani sztukę będzie tłumaczył?
— Turski sam.
— Przyobiecał?
— Nie, ale zrobi to.
Zaległo znowu na chwilę milczenie. Malarz przerzucał kartki książki.
— Podoba się pani postać księżniczki Elen?
Wzniosła na niego powoli spojrzenie ogromnych, chłodnych oczu.