Zaśmiał się cicho.

— Dlaczego mnie kochasz?

— Jak to: dlaczego?

— Za co?

— Za co? No tak. Bo kocham.

— Jakaś ty głupia. Przecież ja ładny nie jestem.

— No... nie jest pan doktor znowu taki brzydki.

Zeskoczył z fotelu i stanął przed nią.

— Patrz, jestem garbaty, prawda? Na plecach i tu na piersi. Prawe ramię wyższe. Ręce sięgają do kolan; prawa dłuższa — mówi się znajomym, że to od robienia szablą, ha, ha! Krzywe nogi, stopy za duże; gotowych trzewików dostać nie mogę...

— Oczy ma pan prześliczne...