— Właśnie. W pargaminowej40, długiej twarzy o szerokiej gębie i odstających uszach. Zwłaszcza czaszka jest śliczna, śpiczasta, szczeciną porosła.

— Czemu pan tak mówi! Ja nie chcę.

— Dobry dla ciebie także nie jestem.

— Owszem...

— Nie pleć głupstw. Dokuczam ci. Co? Prawda? Odpowiadaj, dokuczam ci czy nie?

— Czasem.

— A widzisz. Raz cię nawet obiłem. Może więcej razy.

— Nie pamiętam.

— Łżesz. I hojny nie jestem. Pieniędzy ty sama nie chcesz przez głupotę... Podarunków ode mnie nie otrzymujesz...

— O, przepraszam! Kupił mi pan niebieską sukienkę...