ciągną hufami rycerze pancerni,
jej wierni
i stają u bram,
lecz ona
głowę swą kłoni
ku pacholęciu, co u stóp jej kona
z miłości — i śpiewa:
O, szczęście...”
Przypadł nagle ustami do rąk jej złożonych i jął je — całować gorąco, zachłannie, obłędnie...
— To ładny sen — mówiła.