— Przecież ja dzisiaj gram po raz pierwszy!
Zwróciła się do Rogockiego.
— Panie Janie, wszak pan zamówił dla nas gabinet w restauracji?
Turski uderzył się w czoło.
— Przecież to ja powinienem był o tym pomyśleć!
— Drobnostka! Tymczasem dzisiaj będzie pan moim gościem.
Zawiązywała sobie głowę — w miejsce kapelusza — szerokim czarnym szalem koronkowym. Zwróciła się znów do Rogockiego.
— Ach, nie śmiem pana prosić...
Były adwokat, w odświeżone ubranie na dzisiejszą uroczystość ustrojony, powstał usłużnie.
— Czy pani co przynieść?