— No więc tak, panie Romanie, jest pan znów u nas! I niechże pan powie tak szczerze, jak się tu teraz panu to wszystko wydaje?
Turski spojrzał powoli dookoła siebie.
— Zbyt krótko tutaj jestem, dopiero jeden dzień...
— A więc wrażenia jednego dnia?
— Zewnętrznych zmian dużo; wewnętrznie, obawiam się, że nic się właściwie nie zmieniło, a to wszystko, wśród czego dawniej żyłem, wydaje mi się teraz dziwnie, dziwnie...
— Dokończ pan śmiało!
— Przewrotnym.50
Profesor Butrym spoważniał.
— Obawiam się, że masz pan słuszność — rzekł z ledwo dostrzegalnym ironiczno-bolesnym uśmiechem na twarzy.
Po odejściu profesora, Rogocki mimo wypitych kilku flaszek wina, mówił jeszcze jakiś czas zupełnie rozumnie, dopytywał się o ekonomiczne warunki Chińskiej Republiki i robił swoje uwagi, gdy nagle w środku jakiegoś zdania zamilkł i chwycił Turskiego nerwowo za rękę.