— Więc dobrze, chce pani wiedzieć, po com przyjechał i po co tu dzisiaj przybyłem?
Wzruszyła ramionami.
— Wszystko mi jedno.
— Ja jednak powiem. Otóż chciałem pani spojrzeć w oczy i przekonać się, że mnie już pani nic a nic nie obchodzi!
Zaledwie to powiedział, uczuł, że popełnił kapitalne głupstwo. Stało się to, co było do przewidzenia: księżna nie obraziła się, lecz patrzyła nań teraz owszem badawczo, z odrzuconą w tył głową, spod przymkniętych powiek, na ustach igrał jej ironiczny uśmiech triumfu.
— I przekonał się pan?...
Nie czekając odpowiedzi, podchwyciła żywo, zmieniając zupełnie ton:
— Książę był dzisiaj już u pana?
Zawahał się.
— Tak.