— I prosił pana, aby pan... wpłynął na mnie?
— Skąd pani wie o tym?
Powstała.
— Ach, biedak! Obchodzi od pewnego czasu wszystkich moich... znajomych i prosi, aby na mnie wpływali! Nie lubię tego poniżania się bez celu.
— Któż temu winien?
— Pan się pyta? Pan?!
Po tych, z wyrzutem wypowiedzianych słowach, roześmiała się naraz cicho i miękko.
— Ach, prawda! — zawołała nagle — Chciał pan zobaczyć... książątko.
Nie chciał tego wprawdzie wcale, ale skinął głową potakująco i zaczął usilnie rozbudzać w sobie ciekawość, jak ten, dziesięcioletni już chłopiec, może wyglądać.
Księżna zadzwoniła.