— Tak, księżno — odparł. (Księżną była po mężu, choć sama z ubogiej i nieznacznej11 pono pochodziła rodziny).
— Książę wyjechał na pogrzeb mojego ojca — rzekła powoli, zapatrzona przed siebie.
Spojrzał na nią, nie rozumiejąc, jaki jest związek między tymi faktami. O ojcu jej nie słyszał nigdy; zdumiony był, że mówi to obojętnie i że pozostała w domu, podczas gdy mąż jej na pogrzeb wyjechał. Z właściwym sobie roztargnieniem zauważył dopiero teraz, że ona jest w żałobie.
Naraz zwróciła się żywo ku niemu.
— W którym hotelu pan staje?12
Wymienił nazwę bezmyślnie i chciał coś dalej mówić, ale przerwała mu ruchem ręki.
— Do widzenia!
Został sam na ulicy.
Patrzył, jak odchodziła drobnym, elastycznym krokiem, kołysząc się z lekka w biodrach. Chód jej miał w sobie coś tanecznego; mimo swą „poprawność”13 przywodził mu na myśl ruchy baletnic w wyuzdanych, orgiastycznych pląsach.
— Skąd mi to przyszło — szepnął do siebie, ruszając ramionami.