Urwał i począł w zamyśleniu mieszać herbatę łyżeczką.
Butrym zaczął po chwili:
— Ale nie rozumiem, co jej zamiar małżeństwa może mieć do czynienia z jej tragiczną śmiercią?
— Moje złoto, mógł być związek bezpośredni: oszalały chłopak dowiedział się po prostu o tym... Ale mogło też być co innego. Są związki ukryte i głębokie. Los czasem pozwala na pewien tylko sposób życia, gdy się człowiek z niego wyłamie, to się mści szybko i straszliwie.
— Znów metafizyka! — szepnął Butrym niechętnie.
Zapanowało na chwilę milczenie.
— Byłeś przy sekcji? — spytał wreszcie profesor.
— Tj... co tu było sekcjonować? Powód śmierci niewątpliwy. Kula trafiła w kość policzkową, wysadziła oko i utkwiła w potylicy, przeszywszy mózg. Strasznie wyglądała. Usta w przerażeniu otwarte. Strzelił do niej z lichego rewolweru: straszna rana.
— Jego mi żal...
— Turskiego?