— Aha — mówił głosik zaspany — a ja myślałem, że coś się wali. Czy to tatuś coś mówił?

— Zdawało ci się, tatuś już poszedł spać do siebie. Śpij i ty.

Za parę minut pojawiła się znów na progu, przymykając ostrożnie drzwi za sobą.

— Usnął? — spytał Butrym szeptem.

Skinęła głową, kładąc palec na ustach.

Podszedł ku niej bliżej i chwycił ją za ręce.

— Zośka, Zośka, na miłosierdzie boskie, co się to dzieje! Ja przecież nie mam ochoty, ja nie chcę być złym dla ciebie, a ty masz taką prawdziwą umiejętność drażnienia mnie, że w końcu wybucham i staję się jak cham brutalnym. Zośka, ja nie chcę tego! Przecież ja cię kocham, naprawdę, kocham tak bardzo!

— Idź spać — rzekła chłodno, usuwając delikatnie dłonie z jego rąk.

Pobladł na chwilę, a potem krwawe wypieki wystąpiły mu na skronie. Żywym krokiem, bez słowa pożegnania, wyszedł z pokoju.

II