Huczały mu teraz donośnie te słowa w uszach jak łoskot miedziany i złowrogi.

„... i on poniesie karę bez oczyszczenia!”

On sam...

Spojrzał na syna śpiącego cicho z rozchylonymi usty i zwiniętymi w piąstki drobnymi dłoniami.

A to dziecko? Czy i ono ponosić ma karę?

„Do siódmego pokolenia ścigać was będę...”

Szarpnął się w sobie i oburzył.

Nie poddawać się! Nie poddawać! Proroctwom wszystkim i wszystkim tajemnym mądrościom na przekór tak nie będzie! Poza tą czarną nocą jest świt! Poza tym duszącym, śmiertelnym przygnębieniem życie musi być!

Jeśli nie dla niego, to dla tego dziecka musi być życie. Wychowa je w wielkości duszy, nauczy gardzić ponętną a trupią słodyczą, którą poi kobieta!

Aby syn był lepszy od ojca.