— Czy sądzi pan, że ja nie jestem dobrą gospodynią?
— Mam pewne wątpliwości w tym względzie — śmiał się — ale choćby pani była i najlepszą, to tego pani nie potrafi, co ja.
— Cóż to za cuda?
— Rzeczywiście cuda. Jestem z natury skąpy. Zresztą muszę, bo ta docentura... coś nie bardzo tego... a wie pani, że co roku wyjeżdżam trochę powłóczyć się po świecie, więc trzeba coś na to odłożyć...
— Zatem system oszczędnościowy?
— Znacznie więcej! Wynalazłem osobną metodę. Sposób uproszczonego prowadzenia domu.
— Jakże to?
— Naprzód nie trzymam służącej, ani -cego.
— Sprząta pan sam?
— Ani mi w głowie! Od czego zasada naturalnego uwarstwienia przedmiotów?