usta strasznie rozwarte i rozwarte oczy:

słońce piersi dotyka — pierś twarda jak skała,

pojrzy w oko — i krzepnie jak w lodu przeźroczy;

włosa szuka — lecz w czaszce gładko wygolonej

siebie tylko zoczyło — zlękło się zwierciadła,

więc co prędzej w obłoków skryło się zasłony

i posępność znów większa w chłodną salę wpadła.

Ale trupy nie same. Pośród ciał i kości

mnóstwo młodych, żyjących, gdyby2 kruków stada,

zwłoki zewsząd otacza. Bez cienia litości