— A jeśli ja posiłków nowych zbierać nie pozwolę?

Jeret wzniósł z wolna głowę i spojrzał w twarz arcykapłanowi.

— W takim razie ja je zbiorę bez pozwolenia Waszej Wysokości — rzekł spokojnie, ale stanowczo.

Elem zaśmiał się.

— Podobasz mi się, chłopcze — rzekł — to była tylko próba... Posiłki odejdą dziś w nocy...

— Wiem.

— Zwycięzcy rzeczywiście takich sług jak ty potrzeba. Bez nich nie zdziałalibyśmy zapewne nic...

— Czy Wasza Wysokość pozwoli mi odejść?

— Czekaj. Rad bym się jeszcze dowiedzieć nieco.

— Powiedziałem już wszystko Waszej Wysokości!...