Arcykapłan zbliżył się ku niemu i zwrócił na niego przejmujące spojrzenie nieruchomych czarnych oczu.

— Walczycie tedy, zwyciężacie — mówił z wolna.

— Tak.

— Dzięki Zwycięzcy? prawda?

Jeret przyświadczył skinieniem głowy.

— I gdyby Zwycięzcy z wami nie było — ciągnął Elem dalej, nie spuszczając z niego wzroku — to cała wyprawa nie mogłaby się udać, co?

— Bez wątpienia. Bez Zwycięzcy nic byśmy nie zdziałali.

— Nawet gdybyście mieli broń palną?

Jeret rzucił głową mimo woli i spojrzał na arcykapłana. Nie odpowiadał zrazu. Przemknęło mu przez myśl, że jednak... w tym przypadku...

— Broń palną mamy od Zwycięzcy — rzekł głośno z pewnym pośpiechem.