— O! jeszcze jak! — zawołała Nechem z radosną dumą. — Oglądajcie! Po odejściu strażników ja wozu doglądałam i czyszczę go nawet. Świeci się jak złoto...

— Pewne części wozu kazał nam Zwycięzca zabrać z sobą — wtrącił Roda.

Nechem spojrzała na niego podejrzliwie.

— Pewne części zabrać, mówicie, panie?

— Nie, nie, uspokójcie się! tylko na przypadek gdybyśmy nie wszystko zastali w porządku — rzekł szybko Mataret, po czym odciągnąwszy Rodę na bok, tak aby ich Nechem nie mogła słyszeć, zwrócił się do niego z wyrzutem:

— Po co straszysz babę? gotowa nam przeszkodzić...

Roda rzucił głową pogardliwie:

— Każę ją związać zaraz!

— Nie potrzeba.

— Owszem. Zwłaszcza że obawiam się zdrady, podejścia, zasadzki. Strażnicy mogą powrócić. Może są gdzieś w pobliżu...