— Ja wiem o tym — odrzekła.
— Skąd... skąd wiesz?...
Złożyła ręce na piersi i mówić poczęła żywo:
— Zaledwie przyszedłeś, a już usta wszystkie i wszystkie ręce ciebie błogosławią! Mocny jesteś jak bóg i potrafisz w bitwie być srogim i strasznym dla wroga, lecz mówiono mi także, iż pełniłeś już czyny miłosierdzia, które my tu na Księżycu z dawnego imienia zaledwie znamy... I piękny jesteś, panie, tą bujną i młodą mocą swoją, piękniejszy od wszystkiego, co kiedykolwiek oczy moje widziały! Chyba Ziemia jedna, gwiazda przejasna i święta, na którą patrzyłam raz, będąc w Kraju Biegunowym, nie jest mniej piękna od ciebie... Ale ty stamtąd właśnie zeszedłeś do nas, z wysoka na ten padół nędzy, bolu69 i łez! O jakże jasny jesteś, jak piękny i boski, panie mój jedyny!
— Bądź przy mnie — szepnął Marek — bądź przy mnie... Nie jestem ja taki, jak ci się wydaję, i ta Ziemia nie jest taka jasna, jak stąd wygląda, gdy się poprzez gwiazdy i niebo na nią patrzy; ale ty bądź przy mnie, a wtedy... Chciałbym, odchodząc stąd, dobro zostawić po sobie, abyście mnie mogli wspominać jasnym i błogosławić...
Ihezal patrzyła nań zachwyconymi oczyma, przygarniając się bezwiednie ku jego kolanom. On się uśmiechnął i ukrył jej ręce maleńkie w swej dłoni.
— Chciałbym, żebyś ty mnie też pamiętała i błogosławiła. Jesteś jak kwiat...
Naraz, zmieniając ton, odsunął dziewczynę od siebie i rzekł znienacka, prawie surowo:
— Dlaczego jesteś naga?
Purpurowy rumieniec nagle okrył całe jej ciało, zaróżowił niemal opalowe paznokcie jej dłoni. Szybkim, nerwowym ruchem zebrała fałdy rozwartej tuniki, kryjąc się w niej cała.