— Jestem Roda — powtórzył tamten, widząc, że imię jego nie robi na Marku zgoła wrażenia.
— Słyszę! I cóż z tego?
— Arcykapłan Malahuda powinien mnie był kazać ukamienować...
— Na szczęście nie zrobił tego. Nie miałbym teraz przyjemności...
Roda zmarszczył brwi:
— Dajmy pokój żartom. Nie po to chciałem mówić z tobą...
— Bardzo dobrze. Więc: co?
— Całe życie walczyłem przeciw ogłupianiu biednego tłumu tymi kapłańskimi bajkami o ziemskim ludzi pochodzeniu.
— A! więc?
— Wiesz pan równie dobrze jak ja, że Ziemia zgoła nie jest zamieszkana, a przynajmniej na pewno nie ma na niej istot do ludzi podobnych.