A serce zawiesić nisko nad ziemią
jak gwiazdę, wróżącą pogodę”.
— Jejku! — złapał się za głowę Antek. — Niesamowita sprawa! Ja tego ani w ząb nie rozumiem, ale wiem, że ta wróżba jest na sto procent prawdziwa i pasuje do Agi jak ulał! Bo ona taka właśnie jest, ta moja siostra!
Agnieszka milczała, skubiąc frędzelek serwety, a na jej buzię wypłynął zawstydzony, ale i zadowolony uśmiech.
— Bo wyobraź sobie, babciu — ciągnął Antek — że ona wszystkich lubi i wszystkim pomaga! Nawet zupełnie okropnym osobom! I na nią po prostu wystarczy spojrzeć, a już wiadomo, że wszystko zawsze będzie dobrze. A jak nie wiadomo, co jest dobrze, a co niedobrze, to też wystarczy na nią spojrzeć, bo ona ma to zawsze wypisane na nosie!
Uśmiech Agnieszki stawał się coraz bardziej zawstydzony, a coraz mniej zadowolony.
— Oj, już przestań! — powiedziała wreszcie. — Bo zaraz cię palnę! Wcale ja taka nie jestem!
— Czego? — obruszył się Antek. — Przecież dobrze ci mówię!
— Ale pochwały to są jak łaskotki — powiedziała babcia — za dużo ich nie można wytrzymać.
— No, czasami bywasz małpowata, to też prawda — stwierdził Antek. — Teraz ci już lepiej?