— E, chyba nie! — pocieszyła go siostra. — Ten wiersz raczej ci wróży, że polecisz w kosmos.

— W kosmos? Na piechotę, coś ty? Przecież tam jest wyraźnie napisane, że ja pójdę, a nie, że polecę!

— A moim zdaniem — powiedziała babcia — ta wróżba może również dotyczyć twoich wynalazków. Że wymyślisz naprawdę rzeczy, których jeszcze nie wymyślił nikt na świecie.

— Pewnie, że wymyślę! Ale to słońce? Co słońce ma do tego?

— No, słońce, rozumiesz, to taka bułka-zapałka — wytłumaczyła mu siostra. — Jak świeci słońce, to ludzie mają wtedy chęć coś robić, działać, rozumiesz.

— Ano, na taką wróżbę to się zgadzam — oświadczył Antek. — Teraz ty, Aga — wybieraj!

— Zaraz wybiorę, tylko coś jeszcze powiem. Coś wymyśliłam. Że wróżba zależy od wróża. Od wróża zależy, jaki cień rzuci z wosku na ścianę. Pod jakim kątem go nachyli, czy go oddala, czy przysuwa. A z wierszem jest tak samo, jak z tym kleksem. Z tego samego wiersza można różnie wywróżyć. A teraz — zamyśliła się na moment — strona sto osiemnasta, linijka dwunasta!

Babcia znowu przekartkowała księgę i znalazła wiersz:

„Świat do serca przycisnąć

jak bukiet fiołków.