Błędnice, jak na przygodę powiodą — drogę całą tyłem przemierz, a do domu powrócisz”! Mówiłam, że radę dla was znajdę!
Wstąpiła w nią nagle wielka energia.
— Dzieci, pojadłyście? — zawołała. — Z psem się pożegnajcie i do domu wam trzeba, póki nie całkiem ciemno! A pamiętajcie, żem się wam dobrze przysłużyła!
Chwyciła z wieszaka ich kurtki, pomogła im się ubrać i prawie wypchnęła do sieni. Przed samymi drzwiami obróciła jedno po drugim tyłem do progu.
— Już teraz zaczynajcie! I dojdźcie szczęśliwie!
Otworzyła im drzwi i patrzyła, jak powoli schodzą tyłem po schodkach. Potem przypadła do okna i odprowadzała ich troskliwym spojrzeniem.
Dreptali potulnie do tyłu, ostrożnie stawiając kroki, nie śmiejąc się sprzeciwić gosposi, bo tak była pewna siebie i dumna, że im pomogła.
— Aga, ty w to wierzysz? To już chyba jakaś lipa!
— Nie mam pojęcia! — rzekła siostra do brata. — Ale nie odwracaj się, bo ona na nas patrzy!
— Kiedy śmiać mi się chce! A jak to prawda?