Z ponurych murów na świetlane błonie

— jako na dłoni widać z tego wzgórza —

rój dziew i chłopców wylata i płonie,

w słonecznych blaskach pławi się i nurza.

Tak radość chłoną od wczesnego rana,

idą, przystają i znów idą dalej —

i sercem wielbią Zmartwychwstanie Pana,

w tym dniu wiosennym sami zmartwychwstali.

Z niziutkich domów, z suteryn57, z poddaszy

i z wąskich ulic gwaru, rojowiska,