chwieję się, blednę z nagła, to znów z nagła płonę,

a oczy me i duch mój zmącone, spłoszone.

Lecz na cóż puste słowa. Możesz słowo sprostać

wyobraźni i w dźwięku zakląć straszną postać?

Spójrzcie! Oto tu idzie! — Światła się nie boi!

Lecz wystraszy ją pobrzęk pana mego zbroi.

Tutaj, w świetle my górą! Feba657 władza święta,

brzydotę strąci w otchłań, zabije lub spęta.

W odrzwiach, na progu staje Forkiada.

CHÓR