kroczyli groźnie bogowie gniewu —

i szły te widma przerażające

przez ciemnych ulic mroki płonące.

Byłyż to zjawy, trwogi, majaki,

czy przeznaczenia widome znaki?

Nie wiem, nic nie wiem! — Lecz oto kroczy

widmo okropne w widzące oczy;

Stoi przed nami z mroków udręką —

blisko, że mogę dotknąć jej ręką!

Stoi przed nami w słońca powodzi,