i dość tułactwa — łaknę ciszy i spokoju.

PANTALIS

Próżno królowa nasza spoziera dokoła,

zniknęła ta szkarada; któż ją znaleźć zdoła?

Może we mgle przepadła, co nas nagła, biała,

jakimś dziwnym sposobem w to miejsce przywiała?

A może właśnie po tym labiryncie błądzi

krużganków zagmatwanych, którym kaprys rządzi —

i szuka księcia, by mu hołd złożyć należny.

Lecz spójrz! Tam w górze pogwar, ruch jakiś rozbieżny