Do stóp twych łany pól żyzne

kłonią się, bory i gaje —

niechaj twe serce ojczyznę

nad wszystkie ukocha kraje.

A gdy się góry na wierchach zrumienią

w zimnym zalewie skośnych słońca strzał —

zaledwie skała omszy się zielenią,

kozica skubie swój chudobny dział723.

Źródło wytryska, żwawy bieg strumieni —

już się zielenią hale724 i manowce —