Puszcze prastare! Głuche dębów bory

stoją jak hufy z dumą i protestem!

Sokiem słodzistym spęczniałe jawory

łagodnie szumią na wietrze szelestem.

W leśnych podcieniach, w zielonej pomroce

rodzą wymiona białe, ciepłe mleko;

zasobne łęgi podają owoce,

a dziuple grają złotych pszczół pasieką.

Błogość tu mieszka w urodzie weselnej,

uśmiech na wargach, uśmiech w oczach lśni —